Two worlds II

Listopad 22, 2010 Dodaj komentarz

Jak ocenić grę, która wywołuje mieszane uczucia… z przewagą tych pozytywnych ? “Dobrze…, bardzo dobrze…, dostatecznie…”

Zacznijmy od minusów. Ekwipunek jest znacznie gorszy od tego z części pierwszej. Ogromne ikony są zupełnie nieodpowiednie (mikstura zajmująca 1/8 ekranu to przesada). Panuje tu też ogromny bałagan (zbyt wiele rzeczy bez grupowania) co w połączeniu z ogromnymi ikonami przedmiotów zmusza do ciągłego przewijania i szukania (odpowiedniej receptury albo jednej z kilkuset mikstur).

Alchemia jest straszna. Aby wykonać jedną miksturę (bo na raz więcej się nie da) trzeba wykonać ok. 5 kliknięć i odczekać na animację tworzenia nie wspominając o dodawaniu receptury do ekwipunku (zamiast jakiejś księgi alchemicznej). Nie byłby to jednak aż taki problem, gdyby nie fakt, że trzeba tę akcję wykonać tyle razy ile mikstur nam trzeba (a jak się gra na trybie Hard to mikstur nigdy za wiele).

Rzemiosło to również klikologia. Rozebrać każdą z tysięcy broni i zbroi – by poprawić statystyki posiadanych (click, click, click x 1 000 000). Teraz rozumiem co oznacza powiedzenie, że można w tę grę grać nawet i 100h – w końcu z 80h to klikanie potrzebne do stworzenia mikstur czy ulepszenia/rozebrania zbroi czy broni.

Dziennik misji to przysłowiowy “groch z kapustą”. Lista zadań jest obszerna i nie ma możliwości ich sortowania. Zadania do wykonania są widoczne na czarno a wykonane na “prawie” czarno (a w zasadzie to na czarno). Trzeba się dobrze przyjrzeć, aby zauważyć odcień czerni. Przez co odnalezienie zadania jest utrudnione. Wpisy też często są dość ubogie.

AI grzeszy. Potwory często atakują ścianę zamiast bohatera (zazwyczaj chodzi o nekry), stoją pod ścianą próbując w nią wejść (różne stwory w podziemiach). Pokonanie nosorożca na początku gry jest banalnie proste, wystarczy zajść z boku zanim się odwróci (zresztą atakują wcześniej powietrze przed sobą).

I tu przechodzimy do plusów,bo bestariusz jest wyjątkowo pokaźny i dość ciekawy. Od małp rzucających w nas kamieniami, agresywnych strusi, głupich nosorożców, ognistych mrówek, po niezwykłe zębate pokraki i szkarady (kula z zębami i dodatkowo z całym twardym jak orzech wspomagającym ją potomstwem), pająki i pajęczaki, skaczące zębate zwierzołaki, szkielety, varny (takie z głową wilka), małe dinozaury, latające czy chodzące wężopodobne dziwactwa, ogry i wiele innych niespotykanych nigdzie indziej drapieżników.

Poza tym piękne lokacje bijące na głowę te z Arcanii, świetna zabawa typu hack’n'slash i duża ilość zadań do wykonania (większość jednak jest dość “sztamponowych” i znanych z innych tego typu produkcji).

Podsumowując. Mamy do czynienia z dobrą grą, której nie sposób pominąć czy uznać za nieudaną. Jeżeli oceniać ją jako action RPG jest dobra. Jeżeli jako H’n'S bardzo dobra. Na miano wybitności jednak trzeba będzie jeszcze popracować. Gra się miło, ale bardzo brakuje usprawnień w ekwipunku.

Kategorie:Gry

Fallout New Vegas

Listopad 4, 2010 Dodaj komentarz

Fallout 3 podobał mi się bardzo. Pisałem o tym jakiś czas temu. A jak jest z New Vegas ?

Lepiej i ciekawiej… ot jak jest. Jeżeli Fallout 3 uznałem, za dobrą grę to co mogę powiedzieć o New Vegas ? Bardzo dobra, może nawet wyśmienita (gdyby nie spora ilość błędów).

Zniknęły setki identycznych korytarzy metra, które były nudne, lokacje są ciekawsze i bardziej kolorowe (pojawia się roślinność). Tryb “hardcore” dostarcza więcej “realnych” elementów i wymaga innego rodzaju planowania wycieczek, doboru arsenału (amunicja waży) i planowania ataków (w tym również pilnowania życia towarzyszy, którzy giną na dobre, gdy przytłoczy ich masa wrogów). Trzeba dbać o zdrowie (poważne rany wymagają wizyt u lekarza, bo toreb lekarskich jest niewiele). Trzeba pic, jeść i spać. W końcu retoryka odgrywa równie ważną rolę co podręczne uzbrojenie.

Oblivion i Fallout 3 cierpiały na tę samą przypadłość. Rozmycie przeciętnej fabuły w morzu akcji. New Vegas wychodzi ponad przeciętność i oferuje całkiem niezłą fabułę (jak również dość dynamiczną akcję). Jednym słowem przyzwoita rozrywka. I o to właśnie chodzi.

Szkoda tylko, że tak dobre produkcje wychodzą tak rzadko (1-3 na rok). Choć z drugiej strony, to chyba dobrze…

Kategorie:Gry

Arcania – prawie “Gothic 4″

Październik 18, 2010 Dodaj komentarz

Demo Arcanii udowodniło, że gra nie jest godnym następcą ducha serii Gothic. Mimo wszystko postanowiłem przyjrzeć się pełnej wersji i przejść ją z ciekawości. A nuż coś poprawili przed wydaniem finalnym.
Zmiany owszem są, ale na gorsze. To co było krytykowane – czyli akcje takie jak sen, kuźnia, pracownia alchemiczna, które nie dawały żadnych efektów – zostały usunięte by nikt się nie śmiał z nieużyteczności i nielogiczności tych akcji (bez efektów).
Wydajność engine jest straszna. Przed oficjalną premierą wydano patch, którego celem jest “dorównanie” wydajnością do tej z dema, bo finalny produkt okazał się pod tym względem gorszy. O czym to świadczy ? A no o tym jak kiepska jest jakość tego co powstało. Wielu użytkowników mogących grać w super nowoczesne i okazalsze dla oka produkcje z wysokim współczynnikiem klatek na sekundę narzekało na Arcanię za jej rwanie obrazu. Sam miałem okazję to zaobserwować w rozdzielczości 1900×1200.

O niedomaganiach pisałem przy demie. Teraz czas na zebranie tego i dodanie “kilku” nowych rzeczy:

Zacznijmy od plusów:
- Różnorodność broni, tarcz i zbroi i ich wygląd (jest bardzo atrakcyjny)
- Możliwości w walce: turlanie, odskakiwanie, ustawianie się w kierunku wroga, sama walka do zaakceptowania

Czas na minusy:
- Nuda (brak napięcia, oklepane wzorce, przewidywalność podręcznikowa, sztuczność)
- Wydajność engine (inni potrafią: Risen, Crysis, Two worlds, Oblivion, Fallout 3, etc. a twórcy Arcanii nie)
- Klony – oprócz 6 kluczowych postaci pozostałe NPC noszą na zmianę 4 takie same twarze (wygląda to okropnie, gdy postać X daje zadanie, potem postać Y która jest identyczna daje inne a postać Z która jest … tak identyczna każe iść od X i Y, gdyby nie napisy nie wiadomo by było kto jest kto)
- Magia jest uboga: 4 bezużyteczne runy, kilka niepotrzebnych zwoi, i 3 ścieżki czaru, które są za słabe w stosunku do samej serii
- Łuk jest mocny i na poziomie trudności Gothic na początku bez niego jest ciężko (męcząca zręcznościówka)
- Sztuczny ruch bestii: niektóre suną, zamiast iść a nawet teleportują się (często w ścianę)
- Skok jest sztuczny, bohater zawisa w powietrzu z ugiętymi kolanami i rozpostartymi na boki rękoma, przesuwa się o pewną odległość i ląduje (wygląda to jakby próbował szybować albo uczył się latać) no i nie można się wspinać nawet na niski płot
- Fabuła stanowi kontynuację Zmierzchu Bogów – nie tylko w fabule ale i nieudolności wykonania
- Ten sam potwór występuje często jako 3 – 4 różne o innej nazwie (krwiopijca, osa, wielka osa – powiększona – to ten sam owad ale o różnej sile, to samo ze skorupiakami na plaży)
- Liniowa do bólu
- Ubogie dialogi do kliknięcia (w sumie można je by było wyciąć, nie byłoby różnicy)
- Brak elementów z serii: interakcja z otoczeniem (spanie, kowalstwo, alchemia, złodziejstwo, włamania, skradanie, konsekwencje czynów, śmiertelni NPC reagujący na zachowanie, pływanie, wspinanie)
- Brak zaklęcia oświetlenia i niedziałanie pochodni, co oznacza, że po zmroku trzeba biegać w ciemnościach
- Woda wygląda sztucznie
- Brak run teleportacji i nieprzydatność urządzeń do teleportu (ale co się dziwić jak nie ma po co wracać do odwiedzonych lokalizacji)
- Sztuczne bariery, wskoczenie na kamień powoduje, że bohater biegnie w miejscu dopóki nie zeskoczy z kamienia (nawet jak ma on 1 cm), woda jest ścianą nie do przebycia czy to rzeka, strumień czy jezioro
- Krzewy zanikają w czasie, gdy się do nich zbliżymy
- Niektóre z przerywników filmowych są w formie slajdów (jak w Zmierzchu)

Podsumowując w wielu aspektach twórcom po prostu się nie chciało albo nie umieli. Może gdyby nie była to kontynuacja Gothic gra zasłużyłaby nawet na 6/10, ale skoro ma w nazwie słowo Gothic 4 to chyba trzeba jej odjąć parę punktów. Ja daję 4/10. I podsumowuję ładnie jako: EPIC FAIL.

Kategorie:Gry

Świat wewnątrz nas

Październik 14, 2010 Dodaj komentarz

Świat, którego istnienie “odbieramy” naszymi fizycznymi zmysłami jest niczym innym jak wynikiem percepcji naszego prawdziwego bytu (duszy).

W zasadzie materia jest iluzją stworzona przez nasze wnętrze na potrzeby naszego Ja. O jakie potrzeby może chodzić ? Trudno odpowiedzieć. Po co tworzyć niedoskonały świat w sobie i żyć w nim jako niedoskonała istota (ograniczona przez zestaw kilku zmysłów i pytań bez odpowiedzi) skoro można być wieczną doskonałą pustką. Może właśnie po to by nie być pustką. Może samo istnienie w ciemnej nicości jest po prostu zbyt nudne.

Świat i jego składowe są naszą prywatną (indywidualną lub zbiorową) “wirtualną rzeczywistością” (lub snem jak kto woli).

Polecam film “Percepcja – Rzeczywistość poza materią”, który stara się wytłumaczyć poruszoną kwestię w sposób bardzo przejrzysty:

Część 1:
http://www.youtube.com/watch?v=I1oT1o1lwv8&feature=player_embedded

Część 2:
http://www.youtube.com/watch?v=Fi1WRPkOQ3k&feature=related

Część 3:
http://www.youtube.com/watch?v=_2XThPmcKok&feature=related

Kategorie:Filozofia

Pieniądz – bożek

Październik 5, 2010 Dodaj komentarz

Świat się zmienia na naszych oczach a mimo to jest taki sam od zawsze. Pieniądz jest uniwersalnym bożkiem, do którego modlą się miliony. Pieniądz jest miarą sukcesu, pieniądz jest celem, pieniądz jest drogą do szczęścia… Taką mantrę powtarza świat coraz głośniej i coraz większą liczbą ust (w końcu jest nas więcej z każdym dniem, to jak ma być inaczej).

Gdzie jest granica tej mantry ? Większości wydaje się, że mając do dyspozycji nieograniczone środki (w sensie przeciętnego zjadacza chleba), mogliby odnaleźć w życiu radość i szczęście. Ale czy to prawda ? Ja sam w to nie wierzę.
Ktoś (nieistotne kto) po przeprowadzeniu badań (ciągle ktoś coś bada – na zlecenie i bez, dlatego warto zachować pewien dystans) powiedział, że do pełnej satysfakcji materialnej starczy pewien pułap gotówki (pułap wystarczający na rzeczy potrzebne do osiągnięcia satysfakcji fizycznej i psychicznej). Wszystko powyżej jak i poniżej tego pułapu sprawia, że człowiek staje się nieszczęśliwy. Z takim stwierdzeniem mogę się zgodzić.
Niewystarczająca liczba środków nie pozwala na godne zaspokojenie potrzeb fizycznych i umysłowych (trudno odnaleźć radość będąc głodnym, chorym czy zmarzniętym). Z kolei nadmierna liczba środków sprawia, że kupuje się masę niepotrzebnych rzeczy szukając w nich pozornej satysfakcji z życia (kupienie lepszego samochodu by zaimponować sąsiadom czy wzbudzić zazdrość wynika często tylko i wyłącznie z braku satysfakcji z życia, jeżeli go nie ma to wielu pragnie odebrać go tym, którzy sprawiają wrażenie, że je mają, właśnie przez próbę zrobienia im czegoś na złość).

Niewiele jest osób, które po osiągnięciu optymalnego pułapu przestają gonić za pieniądzem. Świat napędza całą maszynerię.
“Więcej, więcej, więcej…”, “Pieniądz to miara sukcesu”. “Jesteś bogatszy ? Nie ? Nie osiągnąłeś sukcesu.”, “Jesteś nieudacznikiem”. Mantra się powtarza a ludzie ślepo ją powtarzają i gonią za czymś złudnym i nieistotnym. Czy zmarnujesz swoje życie goniąc za iluzją ? Co przez to osiągniesz ? Powiem ci co.
Kres – kres życia bez satysfakcji. Nic poza tym. Bo w życiu chodzi o coś więcej niż o pogoń za lepszym jutrem, chodzi o sprawienie, aby dzisiejszy dzień był lepszy.

To jest jak w tej opowieści o chlebie z plasterkiem szyneczki. Odsuwasz szynkę jedząc chleb i myśląc: “Jeszcze parę kęsów chleba i będę mógł zjeść więcej szynki”. Odsuwasz, odsuwasz… aż w końcu jest za późno i szynka upada na ziemię (w błoto albo coś gorszego). Jadłeś suchy chleb a szynkę szlak trafił. I jak się teraz czujesz ? Chciałeś lepszej przyszłości a teraźniejszość okazała się przeciętna.

Przecież przyszłość to dziś tyle, że jutro…

Civilization V

Październik 5, 2010 Dodaj komentarz

Pierwsza część Civilization była jedną z pierwszych gier na PC w jakie grałem. Pamiętam jak bardzo mnie zachwyciła i wciągnęła. Klimat jaki stworzyła w połączeniu z powiewem nowego jakim był mój pierwszy PC była czymś trudnym do opisania i odtworzenia. Próbując to opisać należałoby wspomnieć o elementach takich jak: specyficzny zapach i szum nowego komputera, odkrywanie wiedzy “tajemnej” w czasach kiedy posiadacze PC stanowili mniejszość – przynajmniej w naszym kraju.
Sklepów z PCtami było wtedy jak na lekarstwo – kilka na województwo. Piractwo było legalne. Nie było internetu – mam na myśli ofertę dla klienta w Polsce. Debiut internetu w Polsce miał miejsce w połowie 91 roku, ale pierwsza firma świadcząca usługi dostawcy pojawiła się w 92 roku zaś dostęp wdzwaniany z TP pojawił się dopiero w 96 roku. To były ciekawe czasy.

Wracając do samej Civilization – grałem w nią wtedy na okrągło (połowa 1992). Rok później umiałem modyfikować save’y tak, że na początku ery miałem 100 osadników. Oczywiście nigdy nie potrzebowałem cheatować (grałem na Imperatorze i zawsze wygrywałem). To była zabawa w odkrywanie – z edytorem HEX (do którego mam wielki sentyment i który musiał się też znaleźć w Master Commanderze – obowiązkowo ;-) ).

Potem wiele lat później pojawiła się druga część o wiele lepsza technicznie, której poświęcałem masę czasu. Była równie świetna co jedynka.
Trzecia część jakiś mi umknęła. Był to czas kiedy przestałem grać w strategie i rzadko w ogóle grałem w cokolwiek. Do grania wróciłem przy okazji serii Gothic, która była czymś nowym i interesującym.

Na czwórkę zwróciłem uwagę przez sentyment i nawet mi się podobała, choć tamtej atmosfery z dawnych lat nie byłem w stanie już odtworzyć. Jednak obiektywnie ją oceniając trzeba powiedzieć, że jest bardzo dobra i miło się w nią grało.

Podchodząc do ostatniej piątej części po obejrzeniu tylu fascynujących zapowiedzi i z sentymentem do serii oraz udanej czwartej części spodziewałem się gry lepszej (eliminującej bolączki poprzedniczek). Niestety piątka taka nie jest. Nie wiem jakim cudem dostała tyle pozytywnych i tak wysokich not. W moim przekonaniu na to nie zasługuje z uwagi na dwa elementy o których wspomnę za chwilę.

To co można zobaczyć jest wyjątkowo ubogie, ale nie to jest największą bolączką ostatniej wersji. Największą bolączką jest sztucznie wydłużony czas rozgrywki, który należy spędzić na czekaniu na ruch SI. Nie wierzę, że wyliczenia mogą trwać tak długo (jako programista wiem jak wygląda proces tworzenia algorytmów, jak czasem się je “sztukuje”, “zarzeźbia” i chcący lub niechcący komplikuje, jak nierealne jest stworzenie czegoś pozbawionego błędów i jak niewielu zawodowych programistów jest prawdziwymi i utalentowanymi panami kodu).
Jeżeli 20-30% rozgrywki to oczekiwanie na kolejną turę, to czas jednej kampanii musi się wydłużyć o kilka godzin. Żadna wcześniejsza wersja nie zachowywała się tak mizernie na tym poziomie.

Mam również wrażenie, że wycięto zbyt wiele z poprzedniej wersji – tej kompletnej z dodatkami. Zrobiono to z pewnością po to, by dodać je ponownie jako “nowość” w dodatkach i skasować ludzi dodatkowo ze 3-4 razy. Owszem niektóre zmiany mi się podobają (jedno pole na jednostkę, rola i zachowanie jednostek artylerii, obrona miast), ale to za mało, aby dać tej grze wysoką notę.

Gra jest zbyt długa, powolna a przez to również bardzo nudna. To już nie to samo co kiedyś, to już czysta komercja (niedorobiony produkt w pełnej cenie).

Kategorie:Gry, Różne

Arcania: Gothic 4 demo – wrażenia

Wrzesień 24, 2010 1 komentarz

Jako miłośnik serii Gothic po kilku godzinach z demem Arcanii mogę już jednoznacznie powiedzieć: seria Gothic zakończyła się na wersji 3 bez dodatku.
To co zobaczyłem na własne oczy jest kpiną. Potwierdzam to, co wcześniej przeczytałem w relacji z bety i napisałem we wcześniejszym poście. Nie sądziłem jednak, że odbiór tego będzie tak fatalny.

Nie ma klimatu. Pierwszy raz od dawna mam grę, która się tnie na max detalach (i to dość dziwnie, raczej laguje co 3-5 sekund) i wygląda gorzej od starszych produkcji (np.: Crysis, Two worlds, Oblivion, Risen).
Poziom normalny oznacza tu powolne klikanie myszką nawet z najgorszą bronią i niemal 100% zwycięstwo (pasek zdrowia bez zmian, 4 wilki ubite bez problemu). Otwieranie skrzyń inaczej niż w Gothic, jakiś prostokąt się otwiera, zapala się złote światło i mamy zawartość. Dialogi to maksymalnie 3 pozycje i to nie do wyboru, ale wypowiedzenia po sobie w dowolnej kolejności. Najczęściej jednak jedna pozycja: Mam dla ciebie zadanie… Dobrze… Koniec dialogu. Magia wygląda miernie.

Pytam się co to za crap ? Co to jest ? Ja nie wiem, ale na pewno nie jest to Gothic. Jedyne co zrobiłem po wyłączeniu tego crapu to anulowałem zamówienie na kolekcjonerską wersję.

Kategorie:Gry

Arcania: Gothic 4 – FAQ

Wrzesień 21, 2010 Dodaj komentarz

Na portalu gry-online ukazał się FAQ na temat Arcanii. Po lekturze można dojść do wniosku, że ta gra nie ma już wiele wspólnego z prawdziwą serią Gothic. Może będzie podobna, ale to co zostało uproszczone/usunięte może skutecznie zniechęcić do rozgrywki. Miałem mieszane uczucia co do tej produkcji a po tym artykule (bazującym na wersji beta Arcanii) zaczynam wątpić czy to co wyjdzie będzie chociaż tak słabe jak część trzecia samego Gothic.

Co nas czeka (prawdopodobnie, bo może w finalnej wersji coś zmienią/poprawią):

- można wchodzić do domów i brać co się chce nikt nic nie powie, nie ma kary za kradzież (nie ma nawet takiej umiejętności)

- nie ma spania (że co ? nie ma opcji śpij do rana ? jak można było to usunąć ? nie każdy lubi błąkać się po nocy w lesie)

- stoły alchemiczne, kuźnie są… ale nie służą do niczego (wszystko można wykonać poleceniem “Stwórz” w oknie bohatera, jak ? bez narzędzi ?)

- wiele lokacji będzie zamkniętych i niedostępnych na początku (tylko questy będą odblokowywać nowe rejony)

- nie będzie można spotkać silniejszych przeciwników na początku gry a przeciwnicy będą łatwi do przechytrzenia (coś a la kaszana z G3, gdy 20 orków czekało na swoją kolej patrząc jak tłuczemy ich ziomka klikając myszką)

- nie można pływać (bohater – jeżeli uda mu się dostać w ogóle do wody to tylko po to by zakończyć żywot)

- dużo questów, ale w większości z cyklu “przynieś i zabij”

- nie ma gildii i frakcji, do których można się dołączyć i które coś zaoferują za to

- nie ma umiejętności myśliwskich (bohater może uzyskiwać mięso i zęby ze zwierzyny)

- nie ma nauczycieli, bohater sam przydziela sobie punkty na określone umiejętności

Poza tym wymagania gry i filmiki, które wcześniej opublikowano każą wątpić w wydajność silnika.

Link do pełnej wersji FAQ:

http://www.gry-online.pl/S018.asp?ID=637

Kategorie:Gry

Nehrim

Wrzesień 16, 2010 1 komentarz

Nehrim jest rozbudowanym modem do Obliviona, który jest jednak czymś więcej… niż modem. To w sumie nowa gra. Widziałem różne modyfikacje do gier, ale żadna z nich nie była tak duża jak Nehrim. Mamy tu do czynienia z kompletną konwersją jednej gry w inną.

Twórcy poświęcili 4 lata pracy, co wśród środowisk fanowskich stanowi nie lada przykład poświęcenia. Można tylko pogratulować konsekwencji i wytrwałości w ukończeniu podjętej pracy.

Mod jest ciekawy, całkiem sensownie zbalansowany i zmodyfikowany w stosunku do pierwowzoru. Mam wrażenie, że dość mocno czerpano z idei serii Gothic. Nawet muzyka miejscami bardzo przypomina klimat Gothica. Zaryzykuję stwierdzenie, że muzyka z tego modu jest nieporównywalnie lepsza od tej z samego Obliviona. Zresztą wiele elementów jest zdefiniowanych bardziej sensownie (np. zachowanie zwierząt, wygląd: lasu, kopalni). Fabuła może nie jest jakaś wyjątkowa, ale w porównaniu do wielu gier z gatunku (czy innych dodatków) wyróżnia się pozytywnie.

Jedyne co może razić to niemieckie dialogi postaci. Owszem jest też wersja z angielskimi napisami, ale język niemiecki nie wpada w moje ucho (no może poza klimatem drugiej wojny światowej). Twórcom na pewno pasuje, bo to ich język, ale ja wolałbym usłyszeć to w jednym ze znanych mi języków.

Podsumowując. Mod jest zdecydowanie warty uwagi i robi wrażenie. Zwłaszcza muzyka, która jest wyjątkowo profesjonalnie wykonana i w dodatku bardzo ładna.

Kategorie:Gry

Fallout 3

Wrzesień 8, 2010 4 uwag

Nie jest to nowa gra wiem, ale dopiero 2 miesiące temu zdecydowałem się rzucić na nią okiem i powiem, że było warto…

Zawsze miałem do tej serii jakiś dystans (klimat post-apokaliptyczny po-atomowy był dla mnie dość odpychający). W poprzednie części nie grałem, choć wtedy było o nich głośno. W zasadzie to interesowały mnie wtedy głównie strategie. Jakieś 10 lat temu mój gust w tej kwestii się zmienił. Wszystko przez Gothic’a, który pokazał nową jakość (oczywiście jest to subiektywna opinia, choć nie odosobniona). Do dziś nic w tej kwestii się nie zmieniło. Lubię gry z dobrą fabułą wokół których rozpływa się specyficzny i niebanalny klimat.

Fallout 3 choć nie jest klasyczną grą z klimatem fantasy (czyli z magią i mieczem) to ma wiele podobieństw do takiej gry (jak i swój niepowtarzalny urok). Widać w niej ducha Obliviona. Nie wiem czy to czy inna kwestia zdecydowała, że zagorzali fani poprzednich części nie byli tą wersją zauraczeni, ale ja muszę powiedzieć, że mi się ta gra bardzo podobała właśnie z uwagi na to.

Duży otwarty świat, ciekawa fabuła i niezła zabawa. Tak bym to scharakteryzował na krótko. Jeżeli komuś się podoba Gothic, Oblivion, Two worlds a unika Fallout 3 w obawie, że nie jest to już “to”, to powinien odrzucić te uprzedzenia i przekonać się na własne oczy, że jest to jednak coś wartego uwagi.

Kategorie:Gry
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.